Finałowy stół

Być może pamiętasz, że na początku naszego przewodnika sukces w turniejach przypisaliśmy kluczowemu czynnikowi: zarządzaniu czasem – musisz działać w tempie tykania bomby zegarowej i grać z tupetem samego Jamesa Bonda.

Cóż, jeśli znalazłeś się przy finałowym stole, z pewnością potrafisz przybrać pokerową twarz godną tajnego agenta – teraz wykorzystaj swoje umiejętności w finałowej rozgrywce. Zdolność do umożliwienia innym graczom przyjęcia postawy w stylu “Piekło poczeka” sprawiło, że zagwarantowałeś sobie smakowity kąsek w postaci wypłaty i szansę na rozbicie banku.

O finałowym stole pomyśl jak o jaskini wroga – niczym agent 007 stawiałeś do tej pory czoła przeciwnościom, ale najgorsze dopiero przed Tobą. Każdy z graczy, to Twój potencjalny koszmar… ale wszyscy kiedyś popełniają błędy – pamiętaj o wpadce Aurica Goldfingera, szydzącego z Bonda, który obserwuje, jak wiązka lasera niebezpiecznie zbliża się do jego krocza: “Oczekuję, że umrzesz.” Przy finałowym stole nie możesz jednak oczekiwać śmierci pozostałych graczy, musisz walczyć: kopać tych już leżących i udaremniać plany operacji Wielki Szlem tym, którzy ciągle je snują.

Jak wielki jesteś?

Oczywiście Twoim oczkiem w głowie powinna być wielkość stosu. Pilnuj, aby zawsze być w najlepszej trójce, miejsca 4-10 nie są godne Twojej uwagi. Ante i blindy będą wystarczająco wysokie, aby uderzyć w płotki, które nie posiadając wybitnie dobrych kart, nie będą mieć żadnych szans. Po co płacić za swoje karty, skoro w każdej rundzie możesz zebrać blindy – czasem nawet częściej, niż raz? Jeśli przed Tobą wchodzi ktoś z małym stosem, zazwyczaj możesz zaryzykować – nawet jeśli przegrasz, nie będzie To duży uszczerbek dla Twojego portfela.

W takich przypadkach nie będziesz faworytem, ale co z tego? Zakładając, że zbierzesz dwie żywe karty, masz około 35% – to 35% szansy na zwiększenie wartości minimalnej wygranej za cenę ułamkowej części Twojego stosu. Jeśli policzysz, ile blindów możesz zebrać w innych rundach, nie musisz być matematycznym geniuszem, aby stwierdzić, że może Ci się to opłacać.

Jeśli zbyt często podbijasz, nieuchronnie ściągniesz na siebie uwagę graczy z mniejszymi stosami, którzy także zaczną terroryzować cały stół. Jeśli podbijasz ze środkowego pułapu mając przeciętną rękę i kończysz przepychając się z graczem, który ma możliwość zmiecenia Cię z powierzchni stołu, uważaj!

Korzystaj z mocy czytania gry innych, jeśli ją posiadasz, ale bądź świadom wielkości swojego stosu. Wielu graczy nie poddaje trudnych rozdań z powodu dumy – prześledźmy z życia wzięty przykład, z finału rozgrywek The Wynn Classic.

Nerwy ze stali, kiedy wszyscy wchodzą

Na etapie heads-up, Chris Moore miał 1.470.000 żetonów, a Ryan Young 2.100.000. Young podbił do 50.000 przed flopem, a Moore wszedł i oboje spojrzeli na karty: J-8-5. Po sprawdzeniu przez Moore’a, Young postawił 100.000 – Moore poszedł za ciosem i podbił do 400.00. Po pewnym czasie, Young nadal licytował, a Moore wszedł – Young miał AJ, na TP, TK, ale Moore miał J-5.

Stosy żetonów wyglądały wtedy następująco: 2.940.000 dla Moore’a i 630.000 dla Younga.

Jeśli Young spasowałby na etapie sprawdzenia-podbicia, ich stosy wyniosłyby odpowiednio 1.620.000 i 1.950.000.

Moore wygrał partię kilka rozdań później, ale czy udałoby mu się to, gdyby Young spasował?

Może.

W każdym bądź razie wejście Younga zostawiło mu mały margines szansy na zwycięstwo. Tak, jeśli wyłapałby blef, mógłby próbować naprawić swój błąd, ale oto inny przykład:

Mimo, że Phil Hellmuth twierdzi, iż “może oszukać nawet kule, skarbie”, gdy pewna dziennikarka poddała go próbie, w której miał on odgadnąć, czy kłamała, czy mówiła prawdę, udało mu się to tylko w 11 przypadkach na 20 – był tylko o ułamek skuteczniejszy, niż większość “zwykłych śmiertelników”. Jeśli doda się do tego stosunkową anonimowość pokera online, Twoje szanse na blef rosną.

Ego versus gotówka

Zapytaj sam siebie: czy naprawdę czytam w kartach innych zawodników, czy sam siebie oszukuję, bo nie chcę wyjść na kogoś, kogo łatwo można łatwo zmanipulować? Jeśli Twoje ego jest ważniejsze, niż potrafiąca odmienić Twoje życia dawka gotówki – wchodź.

W przeciwnym wypadku oszacuj swój stos. Jeśli możesz za niego jeszcze długo pograć, zazwyczaj najlepiej wtedy spasować.

Życzymy Ci wiele szczęścia w naszych turniejach.

Będziesz go potrzebował, aby przetrwać ciężkie chwile i wyjść cało z sytuacji, gdy źle odczytasz karty. Jednak jeśli uda Ci się zachować spokój nawet balansując na krawędzi, będziesz miał spore szanse stanąć na pokerowym podium.

Jeżeli wciąż nie wierzysz w to, że sukces polega na radzeniu sobie ze stresem, zastanów się nad tym, jak zmieni się Twój nastrój w momencie, gdy będą ważyć się losy wygranej przy finałowym stole. Po prostu zachowuj się, jakbyś oglądał teleturniej w telewizji.

Mamy nadzieję, że podobał Ci się nasz przewodnik dotyczący turniejów. Baw się dobrze grając i pamiętaj – w sieci i Ty możesz być Jamesem Bondem.

Powrót do początku